BLOG

Gdzie na śniadanie, co na śniadanie?

To dosyć naiwne myśleć, że Słońce jest nieśmiałe, ale ono przedziera się naprawdę nieśmiało przez grube zasłony chroniące sypialnię przed światłem. Półmrok pozwala uznać, że noc się jeszcze nie skończyła, chociaż melatonina powoli przestaje działać.

Gdyby nie te śniadania nie wiem, czy znalazłabym motywację do postawienia stopy poza sypialnią. Przekraczam więc próg nowego świata – niby wszystko jest znane, ale spoglądam jakbym widziała go po raz pierwszy. Chłodna podłoga, rozległy parapet, na którym piętrowo poustawiane są zioła, pusta butelka po winie – pozostałość wczorajszej kolacji. Drapię się po nieogolonej nodze. Drobne włoski łaskoczą i kłują. Przejeżdżam dłonią jeszcze parę razy dla przyjemności tego śmiesznego doznania.

– Stała miejscówka na wegetariańskie śniadanie, czy wypróbujemy nową? – Pytam.

– Dzisiaj mam ochotę na proste śniadanie. Pamiętasz, takie jak w małej knajpce obok shuk haCarmel?

Sięgam po telefon i googluję „śniadania warszawa”, „restauracja bliskowschodnia”

„kawiarnia saska kępa”. Jest! Hummus, szakszuka, baghrir – marokańskie naleśniczki z małymi dziurkami… Uwielbiam polewać je syropem z daktyli. Syrop wsiąka w porowate placuszki, nasącza je i osładza. Do tego kawa po arabsku. Zdrowe śniadanie, mmmmm!

Wsiadamy w tramwaj, dwa przystanki, spacer Francuską i już za rogiem lądujemy w Tel Avivie. Bardzo lubię tę tanią podróż do Izraela. Przechodzę przez salę i siedzę w przepięknym ogródku. Na ścianach kolorowe graffiti. Zupełnie jak na Florentin. Rozpoznaję styl paru znanych streetartowców.

Wiemy już na co mamy ochotę. Dużo hummusu. Podobno mają tu najlepszy hummus w Warszawie. I szakszuka. Gęsta, dobrze przyprawiona, zaspokajająca.

Siedzimy w lekko zacienionym rogu ogrodu. Słońce migocze przez liście. Szybko składamy zamówienie. Wiemy na co mamy ochotę. Otwierasz książkę i czytasz na głos. Wspaniale, że są takie miejsce, gdzie można przyjść poczytać. Kelnerka stawia przed nami pachnąć kardamonem kawę i sok ze świeżych pomarańczy. Nawet nie wiem kiedy mija ten czas, a przed nami pojawia się taca ze wspaniałym izraelskim śniadaniem. Oprócz oczywistych dań, na które czekaliśmy, na tacy stoją małe miseczki z oliwkami i ze świeżymi owocami oraz koszyk z pachnącym greckim chlebkiem pita. Porozrzucane na talerzu, niemal jak kwiaty w Boże Ciało liście rukoli, szpinaku i roszponki. Kiedy byłam dzieckiem, patrzyłam zza płotu na ubrane w białe suknie dziewczynki sypiące płatki peoni i jaśminu, niosące wstążki przytroczone do białej poduszki, na której leżało, jak domniemam, właśnie Boże Ciało. Jak bardzo chciałam iść z nimi. Teraz mam swoje własne Boże Ciało i sypię przed nim co chcę i kiedy chcę. Tak, jak dzisiaj na tym boskim śniadaniu.

Wkładam do ust kawał ciepłej pity zamoczonej w oliwie. Przełykam i zaraz uzupełniam następną porcją. Jestem głodna i chcę doznać szybkiego zaspokojenia. Stanu, kiedy endorfiny zalewają mózg. Dobrze! Jest mi dobrze! Zaczynam oddychać głębiej. Zwalniam i dostrzegam jak sok z pomidora cieknie po twojej brodzie. Wydaje się, że wcale ci to nie przeszkadza. Palce zanurzają się w liście sałaty, oliwa spływa stróżką aż do nadgarstka. Oblizujesz dłoń. Nasze serwetki i sztućce czują się niepotrzebne. Zawsze zapraszane i zawsze pomijane. Nikomu tego nie życzę.

Chcę doznawać każdej chwili, która się wydarza. Bez oceny, bez interpretacji, bez chęci uchwycenia jej na karcie pamięci, bez ogłaszania światu, że oto przeżywam tę chwilę. Życie za często przepływa obok, bo jesteśmy już gdzie indziej, poza tym co przed chwilą było dla nas takie święte, że pragnęliśmy, aby było tak zawsze. A zawsze wydarza się teraz. Celebruję to śniadanie jakby miało być ostatnim.

BLOG

Odkryłam go dzięki seminarium dla młodych żydowskich dyplomatów. To było dość zaskakujące, bo ani nie byłam wtedy już taka młoda, ani tym bardziej dyplomatka, wręcz przeciwnie…
Za’atar – przyprawa wszechobecna w bliskowschodniej kuchni. Jej aromat zabiera mnie do Ziemi Świętej, która jest już taka tylko z nazwy…
To dosyć naiwne myśleć, że Słońce jest nieśmiałe, ale ono przedziera się naprawdę nieśmiało przez grube zasłony chroniące sypialnię przed światłem.
Są tematy, które w towarzystwie należy podnosić ostrożnie. Na przykład polityka. Albo hummus. Naprawdę! Jeśli nie wierzysz, że pasta z ciecierzycy może wywołać tak gorące emocje

BĄDŹMY W KONTAKCIE

SMAKOWITA PORCJA
NEWSÓW OD
TEL AVIV URBAN FOOD 

Wykonanie SPECTAR22OMPlanners

SMAKOWITA PORCJA NEWSÓW OD TEL AVIV URBAN FOOD

MUSIMY CI
O TYM POWIEDZIEĆ

Korzystamy z ciasteczek, bo na deserek zawsze jest pora. Wszystkie są wegańskie. W serwisie wykorzystujemy pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Dowiedz się więcej.